Spojrzałem na nią zaskoczony tym co zrobiłem. To był jakiś impuls.
-Przepraszam... - wymamrotałem.
Dziewczyna lekko się zarumieniła.
-Nie szkodzi.
-Przyniosę ci wody. Jak się czujesz? - spytałem patrząc w jasne oczy dziewczyny.
-Jak ktoś kto spadł z konia.
-Słuszna uwaga - uśmiechnąłem się i poszedłem do szafki, skąd wziąłem butelkę wody.
Podałem ją dziewczynie.
-Odpocznij. To był dość grozny upadek... Ja zerknę na chwilę co z naszymi końmi.
(Natalie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz