To co powiedział przywróciło mnie do świata żywych.
- Masz racje. - powiedziałam i przejełam uwiąz mojej klaczki. Była bardzo niespokojna. - Lilly, to ja. Uspokuj się. - dodałam i wprowadziłam klacz do boksu.
Odwróciła się do mnie pyskiem i położyła łeb na moim czole. Po chwili wypuściła powietrze z nozdrzy i powiał na mnie ciepły, przyjemny wiaterek.
*
Po 1 godzinie postanowiłam pojechać na przejażdżkę z Lukeyem.
"Chcesz pojechać w teren?" - napisałam
"Jasne :-)" - dostałam odpowiedź.
Osiodłam Lilly i wyruszyłam na czworobok. Mieliśmy się tam spotkać. Po 15 minutach pojawił się chłopak. Podobał mi się.
Ujrzeliśmy dziewczynę.
- Cześć. - odezwałam się.
(Lukey? Caitlin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz